Wróciłam! Bardzo długo mnie nie było..w sumie dziś mija już miesiąc..a ile przez ten miesiąc się wydarzyło hoho!! Więc, przygotowania do ślubu idą pełną parą! Zaproszenia zamówione, kościół i ksiądz ogarnięci, miejsce i menu także..ale ile jeszcze przed nami! A propos wesela - poznałam znakomitą Panią Bożkę, którą serdecznie pozdrawiam - jest to kobieta, dla której nie ma rzeczy niemożliwych, wszędzie jest jej pełno a przy okazji zaraża ogromnym entuzjazmem! Owa Pani organizuje Nasze wesele, i ja jako uparta dusza artystyczna mogę śmiało napisać, że nie boję się oddać organizacji wesela w Jej ręce ;)
Tak czy inaczej, mimo długiej przerwy na blogu nie zawiesiłam na ten czas swojej działalności artystycznej. Ba! nawet ją poszerzam ;) Mianowicie wygrzebałam modelinę oraz akcesoria i rozpoczęłam gniecenie, lepienie, ucinanie, formowanie, a w rezultacie w tęsknocie za wiosną i pod wpływem wielkiego sentymentu jakim darzę polne kwiaty wyszło coś takiego:
To moja pierwsza zabawa z modeliną :) Mlecze w połączeniu ze stokrotkami i koniczyną. Pewnego razu przechadzając się po plaży zauważyłam, że morze wyrzuca nieregularne wyszlifowane wodą kawałki drewna. Pozbierałam je, z nadzieją, że kiedyś się przydadzą, i proszę przydały się szybciej niż by mi się wydawało ;) Kto wie jaką historię kryją w sobie..może to kawałek rozbitej łodzi..
Więcej naszyjników w następnym poście gdyż trochę ich naprodukowałam ;) Co prawda pozostawiają one wiele do życzenia ale pociesza mnie fakt, że są to dopiero początki! :)
Życzę kolorowych snów!
A.