Kolejny piękny grudniowy dzień, szkoda tylko, że śnieg topnieje..Ja jednak nie tracę nadziei i w głębi ducha marzę o tym aby święta były bieluteńkie, puszyste no i oczywiście mroźne!!! Żeby każdy z gości, którzy schodzić będą się na Wigilię miał podszczypnięty mrozem, czerwony nos i policzki :) Swoją drogą dziwne..jestem straaasznym zmarźluchem ( chyba coś źle napisałam to słowo :P ). Czasem nawet w bardzo gorące lato jest mi chłodno. Dlaczego więc tak bardzo lubię zimę? Może faktycznie jest coś w tym, że dzieci urodzone zimą, uwielbiają tą porę roku? Sama nie wiem..Tak czy owak zasmarkana do granic możliwości wyruszyłam zakupić świąteczne prezenty, aby wczoraj móc je zapakować. Oczywiście, aby pakowanie było wesołe potrzebna jest do tego druga osoba - czyli mój ukochany Narzeczony ;) I tak oto mimo jakiegoś poczucia estetyki i posiadanego talentu (Narzeczony również go posiada) wyszły krzywuśne pakunki przewiązane pstrokatymi tasiemkami. No nic...ważne, że podarowane od serca, a pakowanie przyniosło nam dużo frajdy wczorajszego wieczoru. Pozostał jeszcze do dokończenia kościółek z piernika z witrażowymi okienkami, którego zdjęcia mam nadzieję niebawem pojawią się tutaj. Są prezenty, jest domek z piernika, choinka zakupiona..mi jeszcze ze świętami kojarzy się kwiat, pospolicie nazywany Gwiazdą Betlejemską. Niestety nie posiadam go w domu, gdyż moja ukochana Mamunia jest antytalenciem roślinnym. W związku z tym postanowiłam zrobić sobie filcowego kwiatka i nosić go ze sobą chociażby w Wigilię. I tak oto powstała ta fikuśna opaska :)
Dorzucam do niej jeszcze świąteczną broszkę. Jak szaleć to szaleć :)
Kończę już ten potok słów i biorę się za porządną robotę :)
Miłego dnia!
A.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz