czwartek, 14 lutego 2013

Walentynki, Walentynki!


Dziś Walentynki, święto, które niesie ze sobą taki wachlarz uczuć, że jest chyba rekordzistą ;) Od wielkiej miłości po nienawiść. Morze czerwieni zalewające miasto, sklepy, domy i nasze serca. Serca, serduszka, kwiaty, laurki, czego dusza zapragnie ;) Jedni się cieszą na to święto, inni - nie koniecznie. Pamiętacie drogie Panie siebie jako nieszczęśliwie zakochaną albo samotną nastolatkę. Jakież to było zło konieczne te Walentynki. Ta radość innych , ta czerwień dookoła, tyle serc, kwiatów, pocałunków - bleeee!! A wcale nie trzeba mieć chłopaka/dziewczyny, narzeczonej/ narzeczonego, męża/ żony żeby miło przeżyć ten mroźny dzień 14 lutego. Można przecież przygotować drobne upominki dla swoich bliskich przypominające im o naszej miłości, lub pójść na łatwiznę i kupić chociaż małe pudełko czekoladek pięknie formowanych w kształt serduszka, misternie zawijanych w czerwone papierki. To wszystko jednak jest miłym gestem, który może umilić poranek, popołudnie, wieczór. Zachęcam! ;) Ja na przykład dostałam od ukochanego Tatusia czerwone gruuube skarpetki w serducha na mroźne wieczory, od Narzeczonego pięknie pachnącą różę, bo umawialiśmy się na brak jakichkolwiek prezentów w tym roku. Pamiętam szczególnie jedne z Walentynek. Szarówka za oknem. W domu gwarno jak zawsze - ponieważ wtedy mieszkałam z Bratem, Mamą, Tatą, Babcią i Dziadziem. I ja - mała pyzata dziewczynka w wieku hmmm około 11 lat. Chodziłam posępnie po domu, nie mogąc wysiedzieć w jednym miejscu, nie wiedzieć dlaczego ciągle kręciłam się blisko drzwi. Jak gdybym na coś szczególnego czekała. W głowie roiło mi się z milion myśli. Jak to jest możliwe, że wieczór już nadchodzi a ja wciąż nie dostałam ŻADNEJ WALENTYNKI?! I wtem, dzwonek do drzwi..otworzyłam, a oczom moim ukazała się piękna róża leżąca na wycieraczce a tuż obok niej własnoręcznie (mniemam) zrobiona z granatowej brokatowej włóczki laleczka. Oczy jej cekinowe błyszczały tak samo jak i moje wówczas ;) Aaach jakaż byłam dumna, że dostałam walentynkę nie od rodziców czy dziadków. Laleczkę posiadam do tej pory (mam tendencję chomikowania różnych rzeczy :P). Chciała bym przy okazji pozdrowić tajemniczego Walentego, gdyż do tej pory nie mam pojęcia kto to był ;) I niech tak pozostanie, bo dzięki temu jest to bardzo miłe wspomnienie. Ta ekscytacja i dochodzenie do tego kto tu mógł być. Podejrzanym był każdy w domu, jednak nikt nie chciał przyznać się do tego czynu, z resztą jak? skoro wszyscy byli w domu? Są jeszcze jedne Walentynki, stosunkowo "młode" ale spędzone z moim już Narzeczonym a wtedy jeszcze przyjacielem ;) I one również zapadną w moją pamięć na bardzo długo. Dostałam wtedy piosenkę, którą skomponował, napisał, nagrał i zaśpiewał specjalnie dla mnie ;) Jeśli mi pozwoli, to chętnie ją wrzucę gdyż jest dla mnie najpiękniejsza na świecie. Mój Ukochany natomiast po roku czasu uważa, że są fałsze, niedociągnięcia i bla bla bla.
Ok, więc ja na Walentynki wzięłam urlop od filcu. Nie produkowałam filcowych serc, bo złapał mnie leń i brak weny. Ot cały powód.
Wrzucam dziś mix torebek romantycznych, które zobaczyć i zakupić można na Dawandzie.

Romantyczna różana kopertówa ;)





I meega romantyczna skandynawska torba z haftowanym sercem.





Pozdrawiam, życzę udanych Walentynek. Duuuużo miłości "dostanej" ale i danej ;) <3<3

A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz