Przesądna nie bywam, ale tak się utarło w naszej mentalności, że czterolistna koniczynka to symbol szczęścia. Większe, mniejsze, mi natomiast nie przyniosła żadnego. Po wykonaniu owej "szczęśliwej" torebki moja ukochana maszyna wydała ostatnie tchnienie i chcąc nie chcąc pojechała w daleką podróż do krainy gdzie reanimują maszyny. Ja niestety potrafię tylko ludzi, toteż ze względów oczywistych nie próbowałam podjąć czynności ratunkowych na mojej Heli - bo tak ją nazwałam ;) Tak więc być może komuś innemu przyniesie ona szczęście :)
Moim skromnym zdaniem jest bardzo subtelna i kobieca :)
pozdrawiam ciepło
A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz