Dziś znów zimowo, ale nadal serdecznie witam Was :) Dziś przedstawię Wam bajkę, z której myślę, że każdy wyniesie coś dobrego. A ponieważ rozpoczęły się właśnie ferie, które większości nie dotyczą hehe ;) to bajka będzie zimowa ;)
W pewnej pięknej krainie, gdzie słońce za chmurami chowało się dopiero gdy zbyt mocno świeciło, a ptaki nieustannie koncertowały, mieszkała Biała Księżniczka. Swoją nazwę zawdzięczała delikatnej i jasnej jak śnieg cerze oraz uśmiechowi niczym z reklamy blend-a-med. Dużo się śmiała sprawiając, że uznawana była za szczęśliwą i pełną spokoju istotę. Ponad to nie widziano jej płaczącą a ze wszystkimi problemami świetnie sobie radziła. Ze wszystkich poddanych i przyjaciół, Biała Księżniczka przywiązała się w szczególności do jednego ze swoich sług – Pana Przyjaciela. Wiedział on więcej od innych jaka naprawdę jest Biała. Wiedział o chaosie w jej życiu i o tym, że szuka lecz nie może znaleźć, a jak znajduje to nie to czego szuka. Zależało mu na Księżniczce, ale było w jej sercu zło którego się obawiał i nie mógł przez to zbliżyć się do niej. Razu pewnego dostrzegł łzę którą ukradkiem uroniła. Zdziwił się bardzo a jego serce zabiło mocniej i szybciej niż kiedykolwiek. Wiedział bowiem, że łza jest symbolem wrażliwości oraz kobiecości u kobiet. Był zdziwiony gdyż uważał Białą Księżniczkę za osobę bez hamulców, a taka osoba nie może być wrażliwa. Łzy jednak nie kłamią. I znów serce zabiło mu mocniej i szybciej. Z pewną obawą postanowił poznać bliżej Księżniczkę i pogłębić ich przyjaźń. Wiele razem rozmawiali, wiele się śmiali, a ona z biegiem czasu raz po raz wypuszczała z kącika oka łzę. Pan Przyjaciel spytał się Białej Księżniczki czy jest szczęśliwa? Popatrzyła na niego swoimi pięknymi szaro-niebieskimi oczyma i rzuciła mu się w ramiona zanosząc się płaczem. Przytulił ją mocno, tak by czuła bicie jego serca, które zapomniało o obawie i postanowiło zbliżyć się do Księżniczki jak tylko mu na to ona pozwoli. Kiedy opanowała oznakę wrażliwości, powiedziała Przyjacielowi, że wiele złego w życiu popełniła i wiele żałuje, ale teraz będąc przy nim czuje się szczęśliwa i czuje że znalazła mimo, że nie szukała. Opanowała go fala gorąca, nogi lekko ugięły się pod nim. Ona będzie tylko moją Księżniczką, pomyślał sobie w duchu, a ich usta zetknęły się ze sobą w pocałunku tak wyjątkowym, że do końca istnienia owej krainy będą o nim pisane legendy, a pieśniarze odśpiewywać będą pieśni pełne miłości. Biała Księżniczka znalazła w końcu to czego szukała. Jej serce wyzbyło się zła i napełniło się wrażliwością i kobiecością. Niestety jak się okazało zło pozostawiło po sobie dziurę w sercu Księżniczki. Pan Przyjaciel bardzo się zaniepokoił, a jego serce współcierpiało z sercem Białej. Zabrał ją do lekarza. Ten powiedział, że musi ona jeść liście specjalnej rośliny i nie może się denerwować, a wtedy wyzdrowieje. Nadzieja, zawsze dodaje skrzydeł. Pan Przyjaciel wielce kochając Białą postanowił zająć się nią do końca swoich dni. Poprosił Księżniczkę by została tylko jego jedyną do końca końców. Ucieszyła się wielce i odrzekła mu, że nie wyobraża sobie żyć u boku kogoś innego. Mijały dni, tygodnie, miesiące… żyli kochając się i szanując. Raz bywało lepiej, a czasem gdy choroba Księżniczki bardziej dokuczała bywało trochę gorzej…lecz nadszedł moment gdy Biała znów przestała ronić łzy. Zagubiła swoją wrażliwość i biegiem czasu stawała się chłodna. Pana Przyjaciela bardzo to martwiło. Zależało mu na szczęściu swojej Ukochanej oraz na ich przyszłości. Zdarzało mu się w bezsilności i trwodze unosić się gniewem co nie dawało zbyt dobrych efektów. Biała Księżniczka stała się oschła do tego stopnia, że smutek jej Ukochanego przestał jej przeszkadzać. Przestała czuć potrzebę okazywania ciepła i miłości. Pan Przyjaciel zastanawiał się co może być tego powodem. Nie przesypiał nocy, chodził zamyślony. Bał się, że Biała przestała go po prostu kochać. Pewnej nocy gdy nie mógł spać, a ona spała już słodko obok niego, obrócił się na bok przodem do niej. Światło księżyca wpadało przez okno, a jego blask delikatnie oświetlał jej twarzyczkę. Kiedy tak się jej przyglądał, zauważył u niej w kąciku oka maluteńką, prawie niezauważalną dla ludzkiego oka kropeczkę. Był to śpioch. Kiedy starł go muskając jej oczko, wąską stróżką, z kącika oka wypłynęły łzy. Usiadł szybko na łóżku. Wtedy to Biała Księżniczka przebudziła się ze snu, spojrzała na Pana Przyjaciela i przeprosiła go za wszystkie przykrości i że od teraz będzie już tylko lepiej. Przytulili się mocno i usnęli, a jakiś czas później Pan Przyjaciel napisał bajkę w której morał mówi, że nawet niepozornie małe śpiochy mogą sprawić, że stajemy się tym kim nie jesteśmy. Dlatego szukajmy tego śpiocha ;)
A na deser...torebka na specjalne zamówienie dla Pani K.
Pięknego, zimowego wieczoru :)
A.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz